Gdańsk: „Weiser Dawidek” zabrzmi inaczej niż opera

Historyczna scena teatralna z czerwonymi kurtynami i bogatymi zdobieniami w stylu operowym.

Roztrzaskana ściana zatrzymana sekundę po wybuchu ma stać się głównym obrazem nowej premiery Opery Bałtyckiej. Na jej scenie 16 października zabrzmi operowa adaptacja „Weisera Dawidka” Pawła Huellego — opowieści mocno wpisanej w pamięć Gdańska i jego powojenną topografię.

Twórcy nie próbują przenieść całej, wielowątkowej powieści na scenę. Libretto Anny Czekanowicz skupia się na samym Weiserze i lecie 1957 roku, gdy wśród nastolatków z Wrzeszcza pojawia się tajemniczy chłopiec żydowskiego pochodzenia. To właśnie jego obecność uruchamia świat cudów, niepokoju i pytań o pamięć.

Elka wysuwa się na pierwszy plan

Największą zmianą wobec książki będzie rola Elki. W powieści nie należy ona do najważniejszych postaci, natomiast w spektaklu ma stać się pełnoprawną partnerką Weisera. Czekanowicz zestawia ich odmienność: on jest żydowskim chłopcem, ona kaszubską nastolatką. Z tej relacji ma wynikać szczególny rodzaj bliskości i magii.

Gdańsk: „Weiser Dawidek” zabrzmi inaczej niż opera

Elka nie zostanie napisana dla klasycznego sopranu ani mezzosopranu. Kompozytorka Ewa Fabiańska-Jelińska zdecydowała, że postać będzie śpiewać białym głosem — techniką kojarzoną z muzyką ludową. W przedstawieniu ma to stworzyć kontrast między operową stylizacją a naturalnym, surowszym brzmieniem kaszubskiej pieśni.

Ten wybór zmienia akcenty adaptacji. Historia Weisera pozostaje opowieścią o chłopcu, który potrafi lewitować, oswaja panterę w oliwskim zoo i fascynuje rówieśników, lecz dostaje także wyraźniejszy lokalny wymiar: spotkanie kaszubskiego i żydowskiego doświadczenia w Gdańsku lat 50.

Gdańsk: „Weiser Dawidek” zabrzmi inaczej niż opera

Z dziewięciu godzin powieści zostaje półtorej

Powieść Huellego, wydana po raz pierwszy w 1987 roku, od razu trafiła do szerokiej publiczności — pierwszy nakład wyniósł 50 tys. egzemplarzy. Jej narracja wraca do lata 1957 roku, a zarazem do dorosłych bohaterów, którzy po latach próbują zrozumieć zniknięcie Weisera w tunelu nad Strzyżą.

Opera rezygnuje z tego późniejszego, dorosłego śledztwa. Audiobook książki trwa około dziewięciu godzin, a przedstawienie ma mieć półtorej godziny. Anna Czekanowicz wybrała więc jeden, biegnący jednotorowo wątek, skoncentrowany na tajemniczym chłopcu i jego relacjach z grupą przyjaciół.

Gdańsk: „Weiser Dawidek” zabrzmi inaczej niż opera

Na scenie pojawią się m.in. procesja Bożego Ciała z okresu PRL, boisko, lotnisko i cmentarz. Za scenografię odpowiada Aleksandra Iwańczyk. Reżyserem spektaklu jest dyrektor Opery Bałtyckiej Romuald Wicza-Pokojski, który zapowiada również lżejsze momenty, mimo ciężaru pamięci, straty i religijnych odniesień obecnych w prozie Huellego.

Premiera w Operze Bałtyckiej 16 października

Do premiery pracuje zespół liczący około 150 osób: orkiestra, chór, soliści, kwintet smyczkowy i muzycy perkusyjni. „Weiser Dawidek” będzie kolejną próbą stworzenia współczesnej opery przez twórców związanych z regionem.

Paweł Huelle zmarł w 2023 roku i nie zdążył napisać libretta do operowej wersji swojej książki. Spektakl powstaje więc jako samodzielne odczytanie jego powieści, z premierą zaplanowaną w Gdańsku na 16 października.

Źródło: Gdańsk.pl Wiadomości

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Redakcja Kultury

Redakcja Kultury

Zespół redakcyjny zajmujący się kulturą, sztuką, literaturą, muzyką, filmem oraz wydarzeniami w Polsce. Przygotowuje zapowiedzi, relacje i materiały informacyjne, weryfikując daty, miejsca, programy oraz źródła. Odpowiada za rzetelność, aktualność i przejrzystość publikowanych treści

Więcej artykułów